Co nas różni? – subiektywne porównanie

Miałam napisać o spostrzeżeniach dotyczących mieszkańców Polski i Szkocji. Pierwszą różnicę zauważyłam od razu po przyjeździe do Dundee. 

Polacy może i są gościnni, nie mówię, że nie. Najlepszym tego dowodem były zorganizowane w te wakacje Światowe Dni Młodzieży. Jednak jest wyczuwalna różnica w nastawieniu ludzi.

Żeby nie było, że nie byłam przygotowana – miałam wydrukowaną mapkę miasta, ale na niej były niestety tylko nazwy głównych ulic, a ja akurat nie mogłam na nie trafić. I jak na złość nie mogłam się połączyć z internetem ani z polskiego, ani z brytyjskiego numeru. :/

Kiedy tak błądziłam po mieście, zaraz po przyjeździe, chyba musiałam wyglądać dość niepewnie, bo kilka osób zatrzymało się i pytało czy mogą mi jakoś pomóc. Mimo tego, że pan, stojący z gazetami, nie miał pojęcia gdzie znajduje się moja ulica i jak tam dojść, zaczepił przechodzącą panią sprzątającą ulice, a ta jakiegoś przechodnia. Wspólnie określili mniej więcej kierunek w którym powinnam iść.

Gdy byłam już trzy ulice od domu, nie mając jednak wtedy jeszcze pewności czy idę w dobrą stronę, zatrzymał się koło mnie jakiś mężczyzna jadący samochodem, który mówi, że widział mnie błądzącą w centrum z tymi dwiema ogromnymi torbami. On również zapytał jak może mi pomóc. Sprawdził na telefonie gdzie znajduje się szukana przeze mnie ulica, a następnie wytłumaczył jak tam dojdę. Wszystkim tym ludziom jestem bardzo wdzięczna za tamtą pomoc. Łatwiej jest się zadomowić w mieście, w którym na samym początku spotka się życzliwych ludzi. 🙂

Druga sprawa, to uśmiech. Naprawdę dużo ludzi się tu uśmiecha do Ciebie. Tak po prostu. Sprzedawca w sklepie, ksiądz w kościele, pani w biurze na uniwersytecie. Bardzo lubię ludzi uśmiechniętych, bo czasem ktoś może Ci tak zrobić cały dzień. Zawsze w tym momencie myślę o Eksperymentalnym Sygnale Dobra z książki „Kwiat kalafiora” autorstwa pani Małgorzaty Musierowicz. Kojarzysz tą książkę? Jeżeli nie, to koniecznie musisz nadrobić tę lekturę! 😉

Trzecia kwestia i chyba najbardziej rzucająca się w oczy. Słyszane wszędzie sorry. Szkoci potrafią Cię przepraszać, że wysiadają z windy zanim Ty do niej wsiądziesz. Albo za to, że przeszli pierwsi, a potem dopiero przytrzymali Ci drzwi.
I drugie słowo. Albo raczej zwrot: thank you. Tak często, jak miejscowi za coś przepraszają, tak często też dziękują. Są to rzeczywiście słowa, które można tu najczęściej spotkać. Czasem są wypowiadane automatycznie i praktycznie przy każdej możliwej okazji. Ale zwykle też z uśmiechem właśnie.

I właśnie to moim zdaniem najbardziej odróżnia nas, Polaków, od Szkotów. Proszę, dziękuję i przepraszam używane za każdym razem, kiedy tylko jest taka potrzeba, a nawet kiedy wydaje się, że jej nie ma. Tego moglibyśmy się od nich uczyć.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s