Road trip (dzień 3): Inverness -> Dundee

W planach: zamoczenie nóg w Loch Ness. I sprawdzenie o co tyle hałasu z tymi Highlands. Bo chyba cała północ to Highlands, nie? A do tej pory… no droga jak droga.

Dziś wyruszyliśmy po śniadaniu, trochę później niż wczoraj. Dzień zapowiadał się dość ładny. Jeszcze wczoraj słyszeliśmy od naszego gospodarza o forcie, który znajduje się w pobliżu i który warto odwiedzić.

Fort George to XVIII-wieczny fort znajdujący się nad morzem, na północny-wschód od Inverness. Jest on wciąż wykorzystywany przez armię brytyjską. Jednak większość z budynków jest udostępniona dla zwiedzających.

My jednak poprzestaliśmy na zwiedzeniu tylko zewnętrznej części fortu (czas nas naglił). Dotarliśmy więc do mostu zwodzonego i zarządziliśmy odwrót. Wiało koszmarnie, co można zaobserwować na zdjęciach po mojej fryzurze. 😀

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Droga do Dundee dość długa, a chcieliśmy tam być przez 5 pm. Skierowaliśmy się wiec do Loch Ness. Spodziewałam się, że to jezioro będzie dużo mniejsze. A ciągnie się ono przez ponad 35 km. Jest to drugie co do wielkości jezioro Szkocji, zaraz po Loch Lomond. Loch Ness jest dość głębokie – do 2,7 km!  Podobno zawiera więcej wody słodkiej niż wszystkie jeziora Anglii i Walii razem wzięte. Znajduje się na nim jedna wyspa, Cherry Island, która powstała prawdopodobnie w epoce żelaza. Pierwotnie istniała jeszcze Dog Island, ale została zatopiona podczas budowy Caledonian Canal, gdy podniósł się poziom wody.

Droga (bardzo kręta i dość wąska) biegnie w zasadzie wzdłuż całego jeziora. Są liczne zatoczki, w których można się zatrzymać i popodziwiać widoki. Zatrzymaliśmy się wiec w takim miejscu, żeby dotknąć tafli jeziora. Pierwotnie miałyśmy z Hančą plan popływać w tym jeziorze. Ale gdy tylko dotknęłyśmy wody, okazało się, że jest ona freezing cold. Weszłyśmy więc tylko do kolan, zrobiłyśmy kilka zdjęć i uciekłyśmy na brzeg. Reszta ekipy nie odważyła się powtórzyć naszego wyczynu. 😀

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę, żeby z daleka zobaczyć Urquhart Castle. Zgodnie stwierdziliśmy, że 10 funtów (czyli jakaś 1/6 całkowitego kosztu wycieczki) to trochę za dużo jak za bilet wstępu do ruin zamku. A nasz road tour był zdecydowanie studencki i niskobudżetowy. Ale wracając do zamku, znajduje się on mniej więcej w połowie zachodniego wybrzeża Loch Ness. Należy do największych zamków w Szkocji. Został wzniesiony w XIII wieku i rozbudowywany do wieku XVI. Odegrał znaczną rolę w jednej ze szkockich wojen o niepodległość w XIV wieku. Został zniszczony w 1692 roku i od tamtego czasu stopniowo niszczał. Od XX wieku jest udostępniony dla zwiedzających. Jest trzecim najczęściej odwiedzanym (po zamku w Edynburgu i Stirling).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Dalej droga wiodła wschodnim wybrzeżem jeziora Loch Lochy. Po obu stronach jeziora wznosiły się dość wysokie wzgórza. Byliśmy ciekawi jaka jest ich wysokość. Google twierdzi, że miały one około 800 m. Jednak kilka km dalej, na wprost nas, naszym oczom ukazały się ośnieżone szczyty. Co to może być? Okazuje się, że masyw z Ben Nevis, najwyższym szczytem Szkocji i Wysp Brytyjskich.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

A dalej już tylko Highlands. Nawet nie wiem co napisać. Widoki niesamowite. Zdjęcia nie są w stanie oddać tego jak to wygląda. ;)Trzeba tam pojechać i zobaczyć na własne oczy!

Ostatnim punktem na naszej wycieczkowej mapie był punkt widokowy Queens View w pobliżu Pitlochry. Niektórzy uważają, że jest to jeden z lepszych widoków w Szkocji. Mówi się, że został on tak nazwany na cześć królowej Wiktorii, która była w tym miejscu w 1866 roku. Jednak jest tez teoria, ze miejsce to zyskało swą nazwę, aby upamiętnić królową Izabellę, żonę króla Roberta de Bruce’a, żyjącą 550 lat wcześniej.

Zostawiliśmy samochód na parkingu i poszliśmy podziwiać widoki. Jak na złość cały dzień było dość ładnie i kropiło tylko, gdy byliśmy w  samochodzie. A tu zaczęło padać, jak wdrapaliśmy się na punkt widokowy. Zrobiliśmy więc tylko kilka zdjęć i wróciliśmy do samochodu. Oczywiście po 5 minutach wyszło słońce, ale my już byliśmy w drodze do Dundee…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Muszę przyznać, że od dłuższego czasu żaden weekend tak mnie nie zmęczył. Ale też dawno nie czułam się tak wspaniale. Dużo nowych wrażeń, rozmów, fantastycznych zdjęć. A to wszystko dzięki niesamowitej ekipie, którą poznałam tu, w Szkocji. 🙂

Guys, I love you!

IMG-20170321-WA0002.jpg

Best team ever!

Już nie mogę się doczekać naszej kolejnej wycieczki! 🙂


Zobacz też pozostałe dni Scottish road tour:

Road trip (dzień 1): Dundee -> Aberdeen

Road trip (dzień 2): Aberdeen -> Inverness

Reklamy

2 thoughts on “Road trip (dzień 3): Inverness -> Dundee

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s