Rowerem do Arbroath

Zapowiadała się piękna, słoneczna sobota. Do Arbroath tylko 27 km. Ostatnio przebiegłam 15 km, to teraz chyba dam radę zrobić 50 na rowerze… Może po drodze zatrzymam się w jednym czy dwóch miejscach, jak zobaczę coś ciekawego. No to jadę! 🙂

In English:
Cycling to Arbroath


Pierwszy postój zrobiłam całe 500m od domu. W parku na przeciwko mojego bloku zauważyłam wielkie pole żonkili. W ogóle w Szkocji na każdym skwerku, w każdym parku i w większości przydomowych ogródków można znaleźć kępki tych kwiatów. Są nimi nawet obsadzone pasy oddzielające jezdnie!

Następnie przemknęłam przez Broughty Ferry, ale zatrzymałam się w Reres Park, bo zobaczyłam ciekawą bramę prowadzącą do parku na wzgórzu. Oczywiście nie mogło zabraknąć wątku królowej Wiktorii. 😉

Następnie pojechałam na nabrzeże w Monifieth. Plaża była wąziutka i dość kamienista. Tam porozmawiałam chwilę z miejscową kobietą o atrakcjach w okolicy.

Okazało się, że jakieś 200 metrów dalej rozciągała się szeroka plaża! Zdjęłam więc trampeczki, żeby pochodzić boso po piasku. Okazał się on być całkiem ciepły! 😉 Morze też nie było przerażająco mroźne. Potem poleżałam sobie chillując na pisaku. Należała mi się ta chwila relaksu po całym tygodniu pracy w laboratorium. 🙂

Przy wejściu na plażę znajdowały się kamienie, zawierające ostatnią zwrotkę wiersza „The wild Geese” autorstwa Violet Jacob z 1915 roku:

[…] ‚And far abune the Angus straths
I saw the wild geese flee,

A lang, lang skein o’ beatin’ wings,
wi’ their heids towards the sea,

And aye their cryin’ voices trailed
ahint them on the air –’ […]

Po kilku kilometrach dalszej jazdy dotarłam do Barry, o którym słyszałam od koleżanki na uczelni. Zobaczyłam znak, kierujący na Barry Mill i postanowiłam sprawdzić co to za młyn. Jest on położony w bardzo malowniczym miejscu nad rzeczką Barry Burn.

Budynek Barry Mill powstał w 1814 roku, w efekcie odbudowy po pożarze. Jednak niektóre części młyna mogą pochodzić nawet z 1539 roku! Działają one do dziś. Można je podziwiać przy pracy co niedzielę.

Po kolejnych 15 km dotarłam do celu mojej wycieczki – Arbroath. Na wjeździe do miasta znajduje się pomnik Deklaracji z Arbroath, która była pierwszą deklaracją szkockiej niepodległości ogłoszoną już w 1320 roku! Zawierała ona przyczyny dla których niezależna Szkocja powinna mieć możliwość użycia sił zbrojnych w przypadku bycia zaatakowany. Przekazano ją papieżowi Janowi XXII. Jak mówi Wikipedia, z tego dokumentu pochodzi zdanie:

„Nie walczymy o honor, ani dla bogactwa, ani dla chwały, lecz wyłącznie o wolność z której żaden prawdziwy człowiek nie zrezygnuje bez swojego życia”.

IMG_20170408_150911.jpg

Jadąc dalej zobaczyłam drogowskaz na Kerr’s Miniature Railway. Sprawdziłam na internecie: kilka miniaturek kolejek, do tego miniaturki autobusów. Podobno nie tylko dla dzieci. 😀

Miniaturowa kolejka została otwarta w 1935 roku i działa do dziś. Znajduje się ona w rękach prywatnych , a obsługują ją wolontariusze.

Przejazd mini-kolejką to koszt 1,5 funta. Niby nie dużo. Ale okazało się, że jedna kolejka jeździ, dwie kolejne są tylko do oglądania, a dwie inne nie są teraz dostępne. A ten autobus dowozi dzieci do Kerr’s Miniature Railway. Miejsce ciekawe do obejrzenia zza płotu, ale nie koniecznie warte płacenia za przejażdżkę. Chociaż niewątpliwie jets to świetna atrakcja dla najmłodszych. 😉

Jadąc dalej w kierunku centrum Arbroath zobaczyłam budynek przypominający latarnię morską. Była to wieża sygnałowa – Signal Tower Museum, która komunikowała się z latarnią morską zbudowaną na skale Bell Rock, 18 km od wybrzeża. Zbudowano ją, ponieważ skała ta stanowiła niebezpieczeństwo dla statków przypływających do portu w Arbroath. Ma ona wymiary 435m x 91m i znajdowała się około 3,5m pod powierzchnią wody. Po wielu tragicznych wypadkach postanowiono wybudować latarnię, która wskazywałaby niebezpieczne miejsce i pomagała bezpiecznie sprowadzać statki do portu.

(kliknij w miniaturki, aby poznać więcej ciekawych faktów)

Jeszcze kilka zdjęć przed Signal Tower:

Tuż przy wieży znajduje się port. A może raczej odwrotnie: to wieża znajduje się tuż przy porcie. Były tam też mewy, morskie powietrze, szum fal, miejscami zapach smażalni ryb…

Spróbowałam też miejscowych „fish and chips” (poprosiłam o małą porcję, a i tak nie dałam rady zjeść całej…).

Ostatnim miejscem, które chciałam odwiedzić była Arbroath Abbey. Są to ruiny opactwa, które zostało ufundowane w 1178 roku, a konsekrowane w 1197. Po reformacji kościół zaczął stopniowo popadać w ruinę.

W grudniu 1950 roku szkocki Kamień Przeznaczenia został ukradziony z Westminister Abbey. Po prawie 4 miesiącach odnalazł się przy ołtarzu tutejszego opactwa. O Kamieniu Przeznaczenia pisałam przy okazji wizyty w zamku edynburskim.

Do Dundee postanowiłam wrócić ścieżką rowerową Angus Coastal Path no. 1, która jest częścią The North Sea Cycle Route (biegnie ona wokół całego Morza Północnego i ma ponad 6000 kilometrów!). Trasa bardzo urokliwa, z pięknymi widokami.  🙂 Ale niestety dość wietrzna ze względu na bliskość morza…

Zatrzymałam się jeszcze przy zamku w Broughty Ferry, żeby tam podziwiać zachód słońca.

Ale może jeszcze kilka słów o zamku… Broughty Castle znajduje się on u ujścia rzeki Tay. Został ukończony około 1495 roku (Wikipedia). Zamek odegrał rolę w bitwach toczących się tu w XVI wieku. Został on również zaatakowany w 1651 roku przez generała Monock’a podczas Wojny Trzech Królestw. W 1846 roku zamek nabyła kolej (Edinburgh and Northern Railway Company). Kilka lat później, pod groźbą inwazji francuskiej, postanowiono zamek odbudować i umocnić. Budowla służyła do celów militarnych do 1932 roku, a także w latach 1939 – 1949. 20 lat później zamek został udostępniony dla zwiedzających przez władze miasta Dundee.

Cała moja wycieczka miała 69,69 km, a pokonanie tej trasy zajęło mi jakieś 8/9 godzin z postojami w poszczególnych miasteczkach.

Google zapowiadało, że trasa będzie prawie idealnie płaska. I nie było źle. Pagórki zaznaczone na mapie w rzeczywistości nie były za bardzo uciążliwe i spokojnie dało się je pokonać bez kolarskiego stroju i przygotowania. 😉

all road trip plus minus

Za mną kolejny dobrze wykorzystany słoneczny dzień w Szkocji! 🙂 A jak wygląda pogoda w Polsce? Też jest tak ciepło i słonecznie? 😉

Advertisements

One thought on “Rowerem do Arbroath

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s